Ojczyzna, to nie miejsce, w którym mieszkasz, ale miejsce, którego potrzebujesz i które potrzebuje ciebie - powiedział Stefan Pacek. Nie można nie przyznać mu racji. Ojczyzna to pojęcie głębokie, które można rozmaicie interpretować. Jest ona pewnym punktem odniesienia, jednak niekoniecznie tym punktem musi być kraj, z którego pochodzimy lub, z którym jesteśmy związani emocjonalnie. Ojczyzna to synonim domu, miejsce, gdzie czujemy się bezpieczni, kochani, doceniani i spokojni. To ludzie, którzy nas otaczają, nasze środowisko. Może mieć ona jeszcze bardziej abstrakcyjną definicję. Mianowicie naszą ojczyzną mogą być zasady moralne, jakimi kierujemy się w życiu, może też nią być religia, jaką wyznajemy. Właśnie o tak rozumianej ojczyźnie pisze Cyprian Kamil Norwid w wierszu „Moja ojczyzna”.
Podmiotem lirycznym w utworze jest prawdopodobnie sam autor. Adresaci zaś nie są wyraźnie wskazani. Można jednak przypuszczać, że wiersz jest kierowany do państw i narodów okupujących wówczas (w 1861 roku) tereny Rzeczpospolitej. W utworze zachowany został dystans między podmiotem a odbiorcami.
Wiersz reprezentuje lirykę bezpośrednią, ma charakter osobistych przemyśleń. Autor prezentuje w nim swoje stanowisko spokojnie, pewien tego, co mówi. Nie stara się jednak nikogo przekonać do swoich racji, chce po prostu wypowiedzieć swoje zdanie.
W pierwszej zwrotce Norwid wyraża przekonanie, że ojczyzna to coś więcej niż tylko ziemia, przyroda danego kraju. W drugiej przedstawia ojczyznę jako matkę. Zdaje sobie sprawę z tego, że jego kraj nie istnieje na mapie, ale uważa, że tak jak nikt nie jest w stanie zabrać matce dziecka, które rosnąc, staje się coraz bardziej przywiązane do rodzicielki, tak nikt nie zna sposobu na odebranie państwu obywateli - patriotów. Bo przecież to obywatele stanowią państwo. Norwid wierzy w to naturalne prawo. W kolejnej zwrotce zaznacza swoje starożytne pochodzenie. Jest ono równoznaczne z potęgą, wielkością. Podmiot liryczny jest świadom spuścizny kolejnych epok a tym samym własnej wartości. Jego duch ma jeszcze doskonalsze korzenie. Pochodzi bowiem od samego Boga:
”A duchem sponad Chaosu się wziąłem:
Czynsz płacę światu.”
Można tutaj zaobserwować nawiązanie do biblijnej księgi Genezis, opisującej stworzenie świata z Chaosu, ponad którym był tylko Bóg. Stwierdzenie, że autor płaci światu czynsz, świadczy o tym, iż zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele uczynił dla niego Bóg, stwarzając świat, dając mu życie oraz szansę na zbawienie. Czuje się jego dłużnikiem. Kwestionuje natomiast swoją zależność od innych ludzi:
”Naród mię żaden nie zbawił ni stworzył.”
W tym właśnie wersie możemy rozpoznać adresatów - zaborców, ludzi, którzy chcą decydować o losie autora, o tym, w co powinien wierzyć i jak się zachowywać. Podmiot liryczny nie zgadza się na takie traktowanie, nie rozumie, dlaczego ma być zależny od zaborców i nie chce się im podporządkować. Jest to również przejaw dumy, świadomości narodowej autora, który w kolejnych wersach ponownie podkreśla znaczenie przeszłości, dziejów, historii. Nawiązuje też do podstaw religii chrześcijańskiej. Uważa, że to dzięki niej posiada ludzkie cechy, że dzięki niej stał się człowiekiem.